W celu umożliwienia pełnego odbioru tej strony wysyłane są zapisujące się na komputerze odbiorcy pliki cookies.

Ryszard Stemplowski

2013-09-17

Modernizacja? (1)

Liczni politycy używają terminu „modernizacja”, kiedy planują, albo tylko mówią o tym, „żeby było lepiej”. Zgodne to z potocznym rozumieniem tego terminu. Nowe kojarzy się z lepszym, przy milczącym założeniu, że zmianę (modernizację) przeprowadza się w takim właśnie celu. Modernizacja przebiega jednak w sposób bardziej skomplikowany – to nie tylko wynik świadomego działania decydentów w rządzie, korporacjach czy innych organizacjach, lub zachowania się ludzi w życiu prywatnym. Modernizację można zatem traktować (badać), m.in., jako procesy przebiegające w światosystemie i rozmaitych jego podmiotach z osobna, w różnych proporcjach, ze skutkami zazwyczaj częściowo tylko zgodnymi z zamysłami modernizatorów.

Konceptualizowanie modernizacji zawsze wymaga uwzględnienia szerszego kon­tekstu. Modernizacją był w Europie proces uprze­mysło­wienia, prze­rasta­jący w drugiej połowie XX w. w bardziej zaawansowaną indu­strializację informatyczną, a następnie w proces postindustrialnego sta­piania się rozmaitych rozwiązań i tym samym insty­tucjonalizowania wysoko rozwiniętego kapitalizmu w postaci prawa wspólnotowego demokra­tycznych społeczeństw UE. Program partii politycznej w kraju członkowskim UE musi się dziś mieścić w tego rodzaju procesie. Z tego zaś wypływa jasna wskazówka dla decydenta i analityka. Dla decydenta choćby taka, że od tempa (głębi) modernizacji w poważnym stopniu zależy utrzymanie kierowniczej pozycji przez decydentów modernizatorów; mogą ją utracić, jeżeli zanadto wyprzedzą masy. Jeżeli bowiem tempo integracji przewyższa oczekiwania wyborców, anty­mo­dernizacyjna konwulsja może obrócić się przeciw integracji (destabilizacja) i niewiele zmienia wtedy „pragmatyczna” ofensywa medialna modernizacyjnego ośrodka, a często brakuje nawet tego. Ale Józef Siemieński już w 1931 r. trafnie postulował „modernizację” (sic) w postaci „usprawniania instytucji własnych  (jako lepszego od niewolniczego naśladownictwa obcych)”, podczas gdy trzydzieści lat później Walt Rostow przedstawił „wizję historyka gospodarczego nowożytnych dziejów” i postulował „stadia wzrostu” czyli „arbitralnie” określone „prawidłowości (uniformities) w ciągu (sequence) modernizacji” i jednocześnie „unikatowość doświadczeń poszczególnych krajów,” opierając się na doświadczeniu najwyżej rozwiniętych krajów uprzemysłowionych. Książkę szeroko omawiano w różnych krajach, środowiskach, publikacjach, ale nawet USA nie stosowały teorii Rostowa – w Wietnamie kierowały się raczej teorią Clausewitza.

Pierwsze teorie modernizacji występowały w rozmaitych odmianach. Streszczały się w tezie, że zmiana społeczna przekształca społeczeństwo „tradycyjne” w „nowoczesne”, a los ten, wskutek ewolucji i dyfuzji społecznej, był, jest lub będzie udziałem całej ludzkości.

Teoria modernizacji była rozwijana od lat 1950-tych w USA, kiedy nauka o polityce była jeszcze słabo rozwinięta. Prace te miały sformułować odpowiedź na wyzwanie marksistowskie i komunistyczne w ówczesnym Trzecim Świecie. Autorem pracy pionierskiej i klasycznej tego kierunku, opublikokwanej w 1966 r.,  jest S.N. Eisenstadt. Urodzony w Warszawie (1923), wyemigrował dzieckiem w latach trzydziestych do Palestyny, zmarł w Jerozolimie (2010), Doctor Honoris Causa Universitatis Varsoviensis (2005).

Na zaproszenie dyrektora Centrum Polsko-rosyjskiego Centrum Dialogu i Porozumienia mam mieć kilkugodzinne zajęcia z uczestnikami polsko-rosyjskiej szkoły młodych liderów, zamierzam mówić o filozoficznych dylematach analityka polityki, jednym z wątków mego wykładu-konwersatorium będzie „modernizacja“, a w tym zakresie dysponujemy wartą przypomnienia książką z 1975 r., zawierającą bardzo rozbudowane zastosowanie tej klasycznej koncepcji w badaniach porównawczych, oparte na mate­riale odnoszącym się do rozwoju Japonii i Rosji/ZSRR w XIX–XX w. Autorzy - C.E. Black, M.B. Jansen, H.S. Levine, H. Rossovsky, G. Rosman, H.D. Smith II, i S.F. Starr - postulują uwzględnianie tzw. wymogów modernizacyjnych, przy czym stopień ich występowania miałby pozytywnie korelować z sukcesami procesu modernizacji. Te wymogi to:

(a)zdolność do przyjmowania wzorów z zagranicy, bez utraty tożsamości narodowej i z dostosowaniem zapożyczanych instytucji do swych własnych celów,

(b)przetwarzanie premodernizacyjnych metod koordynacji i nadzoru, nastawionych na zachowanie formuły społeczeństwa chłopskiego, w metody sprzyjające szybkim zmianom politycznym, gospodarczym i społecznym,

(c)przyjęcie programów obliczonych na przyspieszenie wzrostu gospodarki „tra­dycyjnej”,

(d) umożliwienie migracji ze wsi do miasta na poziomie współmiernym ze zmianami gospodarczo-politycznymi,

(e)rozbudowa szkolnictwa oraz zapewnienie kształcenia na poziomie wyż­szym (rola szkolnictwa technicznego), dostosowanym do planowanych i zachodzących zmian.

Recenzowałem tę ważną książkę w „Kwartalniku Historycznym“, omawiając wyniki ich badań (KH nr 1 (1978), s. 230-233). Tu ważne są przede wszystkim te wyżej przedstawione wymogi modernizacyjne, gdyż mogą być one stosowane nie tylko do badań nad Japonią i Rosją/ZSRR, lecz do ogólnych rozważań nad przydatnością kategorii analitycznej „modernizacja“.

Notes