2018-01-22

Realpolitik

Terminu „realpolitik” (właśc. Realpolitik) używają zwykle politycy, dyplomaci, analitycy polityki i dziennikarze pragnący tym siebie dowartościować, gdyż liczą na to, że dla ich słuchacza lub czytelnika słowo to niesie ze sobą obietnicę czegoś prawdziwie głębokiego. Podobni są w tym do posła uzasadniającego swój projekt ustawy jako „zdroworozsądkowy”, a my przecież wiemy, że takie roztrząsania są często (najczęściej?) naiwne, oparte w zasadzie na doświadczeniu indywidualnym, a nie społecznym (nauka).  W takim dowartościowującym użyciu termin Realpolitik funkcjonuje również tak, jak określenie „racja stanu”, czy „interes narodowy”, gdy są one nadużywane w celu przydania wagi wypowiedziom polityka na temat … jakikolwiek. Termin ten bywa też stosowany wtedy, gdy autor piszący o polityce zagranicznej sądzi, że zdołał w swych poszukiwaniach źródłowych lub rozumowaniu zrozumieć rzeczywistą (realną) treść badanej polityki. Ale nawet nieumiejętne posługiwanie się terminologią może czasem pobudzić czytelnika czy słuchacza do nowego skojarzenia albo zadania ważnego pytania.

Utożsamianie Realpolitik z realizmem (jako przeciwieństwem idealizmu) nie jest trafne, gdyż zakres pojęciowy „realizmu” jest znacznie szerszy. Błędne, choć rozpowszechnione jest upatrywanie autorstwa terminu liczącego sobie niespełna 150 lat w Machiavellim, a tym bardziej wiązanie tego pojęcia z prastarą genezą władzy państwowej. Realpolitik nie jest też synonimem polityki zagranicznej prowadzonej w zgodzie z tzw. realistyczną teorią stosunków międzynarodowych Hansa Morgenthaua. Oryginalna koncepcja Realpolitik nie jest również tym, co robili czy o czym pisali politycy lub sławni komentatorzy, od Tukidydesa, przez Metternicha i Bismarcka, do Kissingera i Rotfelda.

Na bardzo liczne zróżnicowane użycia terminu zwraca uwagę autor recenzowanej przeze mnie książki John Bew, zob. ., "Polski Przegląd Dyplomatyczny", 1(72) 2018, s. 173-178 

Korzystając z tej witryny wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, które usprawniają jej działanie.

© Ryszard Stemplowski

Eugeniusz Stemplowski