Czytam w gazecie wychodzącej w Polsce, nie w Rosji, pochwałę wydanej w Polsce książki brytyjskiego dziennikarza o „najpilniej strzeżonej tajemnicy zimnej wojny”. Czytamy w recenzji: „Działalność największego polskiego wydawnictwa drugiego obiegu (…) czy wychodzących w podziemiu pism (…) także wielu innych wydawnictw (…) była możliwa (…) przede wszystkim dzięki wsparciu amerykańskiego wywiadu. Gdyby nie jego krecia robota, zapewne ruch „Solidarność” nigdy nie stałby się tak wielki (…) a opozycja (…) nie przetrwałaby i nie doszłoby do demokratycznych przemian 1989 roku.” Czyżby? Znaj proporcjum, mocium panie!